Westvleteren XII

Westvleteren XII – piwo legenda, przez wiele lat niezmiennie zajmujące pierwsze miejsce wśród wszystkich piw świata na RateBeer i podobnych portalach. Najlepszym na świecie nazwał je nawet sam Michael Jackson (oczywiście ten od piwa). To i bardzo ciężka dostępność przysporzyły mu status Świętego Graala światowego piwowarstwa, którego każdy szanujący się piwosz powinien kiedyś spróbować.

westvleteren xii

Rozwój piwnej rewolucji i pojawianie się coraz bardziej wyszukanych i eksperymentalnych wytworów, a także nieco polepszająca się dostępność Westvleteren XII spowodował, że pogoń za nim odrobinę osłabła, a niektórzy wręcz nazywają go przereklamowanym. Przekonajmy się jak jest w rzeczywistości.

Zakon we Vleteren

Na początku warto powiedzieć sobie o samym browarze i skąd bierze się wyjątkowość jego produktów. Vleteren to jeden z browarów trapistów, w którym produkcją zajmują się mnisi. Przez długi czas istniało tylko sześć takich miejsc na świecie – pięć w Belgii i jedno w Holandii. W ciągu ostatnich kilku lat pojawiły się cztery nowe i swojego browaru trapistów dorobiły się nawet Stany Zjednoczone.

Piwa od reszty zakonników można nabyć przeważnie za kilkanaście złotych, podczas gdy cena kultowego Westvleteren XII w Polsce oscyluje ciągle w okolicach 50-100zł za butelkę 0,33l. Ja za swój egzemplarz musiałem wyłożyć 49zł co wydaje się być całkiem dobrą ceną. Wynika to głównie z ograniczonej dostępności. Mimo ogromnego popytu mnisi nie chcą zwiększyć produkcji, tłumacząc to faktem, że produkują tylko tyle piwa ile jest potrzebne na utrzymanie zakonu i nie chcą się na nim wzbogacać.

Warto dodać, że we Vleteren produkowane są także dwa inne piwa – Westvleteren Blonde i Westvleteren 8 i choć też są wysoko cenione to nigdy nie zdobyły sławy dorównującej „dwunastce”.

Piwo do niedawna można było legalnie nabyć jedynie na miejscu, po wcześniejszej rezerwacji telefonicznej i w ilości ograniczonej do 1 skrzynki zawierającej 24 butelki w ciągu 60 dni, co weryfikowane jest na podstawie numeru telefonu i rejestracji samochodowej zamawiającego. W przypadku zakupu w ten sposób cena w przeliczeniu na naszą walutę nie przekracza 10zł za butelkę. Mnisi zawsze dodają adnotację, w której zakazują jego dalszej odsprzedaży i przykładają do tego podobno dużą wagę. Stąd zawrotne ceny Westvleteren poza granicami Belgii to poniekąd po prostu ceny czarnorynkowe. Od paru lat bywa ono okazyjnie dostępne w legalnym imporcie, głównie w Stanach Zjednoczonych, ale dalej pozostaje piwem mocno niszowym.

Westvleteren XII

Przejdźmy więc do degustacji i sprawdźmy, czy wyrób ten jest warty całego zachodu. Westvleteren XII jest tradycyjnie sprzedawany w butelce bez etykiety, z wszystkimi wymaganymi prawnie informacjami zawartymi na kapslu, a butelkę zdobi charakterystyczne wyżłobienie na szyjce. Na kapslu widnieje również data ważności wynosząca 3 lata od daty produkcji. W moim przypadku jest to 15.10.17. Na temat tego czy warto go pić bardziej świeżego, czy dobrze wyleżakowanego, jest tyle opinii ile osób. Ja zdecydowałem się spożyć swój po około 9 miesiącach od zabutelkowania. Piwo zawiera 10.2% alkoholu, a ekstrakt pozostaje nieznany. Jak większość piw trapistów jest oczywiście refermentowane w butelce.

westvleteren xii

Kolor: Ciemny brąz, prawie nieprzejrzysty ale wydaje się mętny.

Piana: Beżowa, dosyć obfita, średnio gęsta, dosyć trwała. Ostatecznie opada do obrączki.

Zapach: Intensywny i bogaty. Karmel, biszkopty, suszona śliwka, wiśnia i inne owoce, akcenty winne, minimalne pieprzowe fenole, szczypta czekolady.

Smak: Dosyć treściwe. Wyraźna i rozbudowana podbudowa słodowa w klimatach biszkoptowych, chlebowych, migdałowych, może nieco czekoladowych i karmelowych. Strona słodowa tutaj naprawdę robi wrażenie, w głowie pojawia się milion skojarzeń i nie da się tego jednoznacznie opisać. Owocowość mniejsza niż w zapachu, ale występuje, przybierając mocny charakter bakalii. Wyraźniejsze pieprzowe fenole. Trochę akcentów rumowych. Alkohol prawie niewyczuwalny, choć nieco rozgrzewa przełyk. Goryczka średnio niska, lekko fenolowa, ze stosunkowo wytrawnym finiszem.

Wysycenie: Bardzo wysokie, może aż odrobinę za bardzo, musujące.

Piwo z pewnością bardzo wysokiej klasy, ale na pewno nie powiedziałbym, że najlepsze jakie piłem. Jeżeli chodzi o klimaty belgijskich mocarzy w stylu quadrupel, do których Westvleteren należy, to subiektywnie bardziej podobał mi się Rochefort 10. Zapamiętałem go jako bardziej owocowy i wytrawny, Westvleteren 12 z kolei robi duże wrażenie stroną słodową, która jest niezwykle bogata i rozbudowana, jednocześnie nie będąc ekstremalnie treściwą a zachowując pewne wrażenie wytrawności. Westvleteren wydał mi się też minimalnie przegazowany.

Jest to bez wątpienia piwo dosyć unikalne i każdy fanatyczny piwosz prędzej czy później spotka je na swojej drodze i będzie mógł wydać samodzielny osąd. Natomiast jeśli ktoś po prostu lubi od czasu do czas wydać trochę więcej na coś lepszego i rozważa zakup – myślę, że nie warto. Za cenę kilkukrotnie niższą można nabyć wymieniony przed momentem Rochefort 10, który mu spokojnie dorównuje lub inne niewiele ustępujące im belgijskie mocarze, na przykład La Trappe Quadrupel. Westvleteren XII jest piwem naprawdę dobrym, ale jednak większa część ceny to opłata za markę.