Piwo z Grodziska — powrót legendy

Dziś na warsztat bierzemy piwo grodziskie produkowane przez Fortunę we wskrzeszonym browarze w Grodzisku Wielkopolskim. Nie jest to premiera kolejnego, jakiegoś tam piwa, a raczej przywrócenie do życia kawału historii polskiego piwowarstwa, z którego powinniśmy być dumni. Zanim przejdziemy do degustacji powiedzmy, więc sobie kilka słów o słynnym grodziskim.

grodziskie

Krótki rys historyczny

Piwo grodziskie produkowane było w Wielkopolsce prawdopodobnie już w końcówce średniowiecza, choć dokładna data nie jest dobrze udokumentowana. Jest to jedyny prawdziwie polski styl piwa, który w pamięci piwoszy przetrwał do dzisiaj. Mimo, że od dawna jesteśmy bardzo dobrzy też w porterach bałtyckich, to te, jak nazwa wskazuje, są wspólną domeną krajów nadbałtyckich. Grodziskie produkowane było według prawie niezmiennej receptury do roku 1993, kiedy ostatecznie przegrało walkę z szarżującym wówczas rynek jasnym lagerem.

Za czasów swojej świetności piwo to nie mogło jednak narzekać na brak zainteresowania. Ze względu na przypisywane mu lecznicze właściwości i niską zawartość alkoholu polecane było przez lekarzy na rozmaite dolegliwości. Bardzo wysokie nagazowanie i podawanie w wysokich pokalach przysporzyło mu przydomek grodziskiego szampana. Popularność zdobywało także za granicą, zwłaszcza w Niemczech, a jego produkcja kontynuowana była nawet pod zaborami pod nazwą Grätzer. Nazwa ta, ku zniesmaczeniu polskich piwoszy, nadal bywa wykorzystywana przez zagraniczne, rzemieślnicze browary przy próbach wskrzeszenia stylu. Poważanie jakim swojego czasu cieszyło się piwo grodziskie dobrze oddaje fragment dzieła „Opis obyczajów za panowania Augusta III” Jędrzeja Kitowicza, wydanego w latach 1840-1841:

Więc gdy te tak rozmaite piwa ponastawały, łowickie, gielniowskie, wąchockie piwa estymacją swoją straciły, wszedłszy w rząd piw pospolitych; grodziskie zaś słynęło coraz bardziej po Wielkiej Polszcze, tak iż szlachcic tam, który nie miał w swoim domu piwa grodziskiego, poczytany był za mizeraka albo za kutwę. Tej estymacji przyczynili mu wiele doktorowie, przyznając mu cnotę wód mineralnych. Jest to piwo cienkie i smakowite, głowy nie zawracające; doktorowie we wszystkich chorobach, w których zabraniają wszelkich trunków pacjentom, grodziskie piwo pić pozwalają, owszem w pewnych chorobach pić go każą.

Ciekawostką jest także fakt, że styl ten odegrał poniekąd kluczową rolę dla początków polskiego piwowarstwa rzemieślniczego. A’la grodziskie było piwem uwarzonym przez Ziemowita Fałata i Grzegorza Zwierzynę w browarze restauracyjnym Grodzka 15 w Lublinie i wypuszczonym w małej ilości podczas festiwalu Birofilia w 2010 roku. Bardzo entuzjastyczne przyjęcie tego piwa było bodźcem dla wymienionych panów do założenia browaru kontraktowego Pinta, który rozpoczął piwną rewolucję w naszym kraju. Kto wie jakby wyglądał obecnie Polski rynek piwa, gdyby nie tamto a’la grodziskie?

plakat piwo grodziskie

Plakat reklamowy z okresu międzywojennego.

Jak smakowało oryginalne grodziskie?

Pod koniec działalności browaru produkowano kilka rodzajów piwa. Pojawiały się piwa mocniejsze, mający konkurować ze zdobywającym coraz więcej rynku jasnym lagerem. W 1990 roku oprócz pierwowzoru produkowano piwo Grodzisz o ekstrakcie 12% i Bernardyńskie o ekstrakcie 14% z dodatkiem cukru. Nie są to jednak piwa, które na dłuższą metę zdobyłyby jakąkolwiek sławę. Najważniejsze pozostaje nadal tradycyjne Grodziskie, wytwarzane prawie niezmiennie przez setki lat.

Owe oryginalne grodziskie było piwem bardzo lekkim o zawartości ekstraktu zaledwie 7,7% i około 3% alkoholu. Produkowane było w 100% ze słodu pszenicznego wędzonego drewnem dębowym, przy użyciu twardej wody, okolicznego chmielu i dwóch szczepów drożdży górnej fermentacji. Było klarowane karukiem i mocno nagazowane w procesie refermentacji. Nie chcę się tutaj za bardzo zagłębiać w szczegóły techniczne. Jeśli kogoś to interesuje to doskonałym źródłem wiedzy jest raport Grodziskie Redivivus napisany przez specjalnie do tego powołaną komisję członków PSPD.

Omówmy to jaki wpływ powyższy skład surowcowy miał na smak. Grodziskie było piwem bardzo lekkim i mocno gazowanym, a co za tym idzie niezwykle orzeźwiającym. W aromacie jak i w smaku dominowała nuta wędzona, która jednak nie była nachalna, a według niektórych była bardzo subtelna. Aromat wędzony był uzupełniony przez występujące w tle zbożowe aromaty pszenicy, szlachetnego chmielu i lekkich estrów owocowych. Finisz był dosyć wytrawny z wyraźnie zaznaczoną goryczką.

Reaktywacja browaru w Grodzisku

Od dobrych kilku lat powtarzam, że to czego mi jeszcze na polskim rynku bardzo brakuje, to szeroko dostępnego piwa grodziskiego. Takiego, które można by kupić latem w większości spożywczaków i wypić w upalny dzień. Jest to doskonałe piwo na takie właśnie warunki pogodowe. Bardzo orzeźwiające i o tak niskiej zawartości alkoholu, że można je bez większych przeszkód wypić w trakcie dnia i wrócić do swoich spraw bez szumu w głowie. Taki radler, który w przeciwieństwie do radlera jest doskonałym piwem a nie słodkim soczkiem. Samo użycie takiego porównania to dla Grodzisza lekka obraza, ale niech już będzie.

Wizję grodziskiego w każdym sklepie traktowałem jako mrzonkę, która może w dalekiej przyszłości ulegnie spełnieniu. Możecie sobie wyobrazić zdziwienie na mojej twarzy kiedy przeczytałem, że dawna warzelnia w Grodzisku Wielkopolskim została kupiona przez browar Fortuna z zamiarem wskrzeszenia oryginalnego piwa w ciągu 2-3 lat. Z jednej strony ogromna radość, z drugiej lekkie wątpliwości. Fortuna? Tragedii nie ma, ale mogło być lepiej. Czy aby na pewno podołają zadaniu? W głowie rodziło się wiele pytań i nareszcie po tych trzech latach przyszedł czas ostatecznej weryfikacji.

Fortuna produkuje w Grodzisku cztery piwa. Tradycyjne grodziskie, sądząc po składzie całkiem nieźle oddające oryginał, Bernardyńskie o ekstrakcie 13% na wzór mocniejszych piw produkowanych w Grodzisku pod koniec działalności oraz dwa piwa smakowe na bazie grodziskiego – o smaku czarnego bzu i czerwonej porzeczki. Dwa ostatnie nie budzą specjalnie pozytywnych emocji, ale postanowiłem dać szansę wszystkim.

Piwo z Grodziska

grodziskie

Kolor: Słomkowy, opalizujący.

Piana: Biała, ekstremalnie obfita, bardzo gęsta, trwała. Bardzo mocno oblepia szkło piękną koroną.

Zapach: Subtelna wędzonka i lekkie nutki owocowe, minimalne muśnięcie ziołowego chmielu.

Smak: Treściwość niska, wiele piw grodziskich jakie piłem oferowały większą pełnię mimo tego samego ekstraktu. Subtelna zbożowość, równie subtelna wędzonka, trochę wstawek owocowych. Lekkie żelazo. Goryczka średnio niska, krótka.

Wysycenie: Wysokie.

W porównaniu do interpretacji grodziskiego serwowanych przez czołowe polskie browary rzemieślnicze to wypada dosyć blado. Mało ciała nawet jak na ten ekstrakt, wędzonka bardzo subtelna, goryczka zdecydowanie zbyt niska, lekkie żelazo. Mimo wszystko nie jest to piwo złe. Nadal czuć, że jest to grodziskie. Nadal jest bardzo pijalne, orzeźwiające i doskonale sprawdzi się na lato. Jest po prostu bardzo grzeczna interpretacja i w sumie nie dziwie się Fortunie, bo nachalna wędzonka czy goryczka mogłaby odstraszyć zwykłego śmiertelnika.

Bernardyńskie

bernardynskie

Kolor: Jasnozłoty, opalizujący. Jak na 13% bardzo jasny.

Piana: Biała, niezbyt obfita, niezbyt gęsta, średnio trwała.

Zapach: Karmel i słodowość z wędzonką ocierającą się o placebo.

Smak: Średnio treściwe. Trochę słodowości, jakieś nutki lekko karmelowe i coś jakby minimalnie maślane. Wędzonka na granicy percepcji. Wychodzi lekko alkohol, zbyt mocno jak na 6,5%. Goryczka niska do średnio niskiej.

Wysycenie: Średnie.

Słabe. Całość dosyć mdła i męcząca. Wędzonki tyle co kot napłakał.

Piwo Naturalne (czarny bez)

naturalne czarny bez

Kolor: Słomkowy, przy nalaniu bez osadów prawie klarowny, minimalna opalizacja.

Piana: Biała, niezbyt obfita, niezbyt gęsta, niezbyt trwała. Opada prawie do zera.

Zapach: Jest wyraźny bez i nuta kwaskowata. Wędzonka w zasadzie niewyczuwalna.

Smak: Treściwość niska, jest dosyć wodniście. Jest trochę słodyczy, jest wyraźny czarny bez, zaczyna pojawiać się też wędzonka, której nie czułem w zapachu, ale dalej na bardzo niskim poziomie. Goryczka niska, prawie nie istniejąca.

Wysycenie: Wysokie.

Co tu dużo mówić. Zupełnie nie moje klimaty. Dobra alternatywa dla radlerów a nie dla piwa.

Piwo Naturalne (czerwona porzeczka)

naturalne czerwona porzeczka

Kolor: Słomkowy z wyraźnym różowawym zabarwieniem. Opalizujący.

Piana: Biała, niezbyt obfita, niezbyt gęsta, niezbyt trwała. Opada prawie do zera.

Zapach: Spora dawka słodyczy podszyta nutą kwaskowatą. Zapach słodko-kwaśnych żelków. Czyli w jakiś sposób owocowy, ale zupełnie nienaturalny.

Smak: Treściwość niska, dosyć wodniste. Dalej bardzo wyraźnie słodko, tak cukierkowo. Jakieś kwaśne żelki poplątane z owocową gumą do żucia. Wędzonki tutaj nie czuję już zupełnie, może gdzieś na horyzoncie, na granicy placebo. Na pewno niższa niż w czarnym bzie. Goryczka również nieistniejąca.

Wysycenie: Wysokie.

Cóż, kolejny radler. Smakuje bardzo chemicznie, dużo bardziej niż czarny bez.

Podsumowując

Wersje smakowe to zupełnie nie moja bajka. Bernardyńskie też nie jest piwem, które w jakikolwiek sposób zasługiwałoby na uwagę. Najbardziej jednak wyczekiwałem tradycyjnego grodziskiego, a te, mimo że nie jest najlepszą interpretacją jaką dane mi było pić, to jednak nie zawodzi i jako tako pokrywa się z oczekiwaniami. Biorąc pod uwagę jego cenę i dostępność jak najbardziej zasługuje na uwagę. Cieszę się bardzo, że to piwo powstało i wieloletnia tradycja warzenia w Grodzisku Wielkopolskim została wskrzeszona. Na pewno w ciągu lata sięgnę po nie nie raz.

Przy tej okazji warto zwrócić uwage na pewien inny aspekt. Wchodząc do pierwszej lepszej Żabki oprócz standardowych trzech półek jasnego lagera mamy już do wyboru grodziskie, APA, kilka porterów bałtyckich, a nawet belgijskie dubble i triple. Mniej lub bardziej udane ale jednak. Jakby ktoś mi pięc lat temu powiedział, że tak będzie wyglądać sytuacja to pewnie stuknąłbym się w głowę. Piwna rewolucja pełną parą, a to dopiero początek!