Heady Topper i Focal Banger z The Alchemist

Emocje związane z Beer Geek Madness już dawno opadły. Najwyższa więc pora wziąć na warsztat smakołyki przywiezione do domu. Heady Topper i Focal Banger z browaru The Alchemist. Pierwszy jest najlepszym piwem na świecie, według serwisu BeerAdvocate, a oba są uważane za ścisłą światową czołówkę w swojej kategorii. Nie pozostaje nic innego jak przekonać się na własnej skórze o słuszności tych opinii.

The Alchemist

The Alchemist

Słowem wstępu warto przybliżyć niezorientowanym o co ten cały szum. The Alchemist to nieduży browar zlokalizowany w stanie Vermont w USA. Całość produkcji trafia do sklepów mieszczących się w obrębie wymienionego stanu. Warzone przez nich piwa, z Heady Topperem na czele, rozchodzą się na pniu. Świadczy o tym chociażby fakt, że na stronie internetowej browaru można sprawdzić w jakim dniu tygodnia piwa trafiają do konkretnych sklepów. Podobno z reguły kilka godzin po dostawie całość zostaje wyprzedana. Co więcej, kupującym pozwala się często nabyć nie więcej niż 1-2 czteropaki.

Najbardziej zmotywowani piwosze przyjeżdżają do Vermont z różnych części Stanów, często pokonując niemały kawałek drogi. Dochodzi do sytuacji, że piwo odsprzedawane jest dalej, a na czarnym rynku spotykano ceny nawet sześciokrotnie przekraczające nominalną. Biorąc pod uwagę powyższe czynniki organizatorom Beer Geek Madness należy się duży szacunek za dogadanie się z The Alchemistem i sprowadzenie sporej ilości tych kultowych piw do Polski. Zarówno Heady Topper jak i nieco mniej popularny Focal Banger były do nabycia podczas trwania imprezy w cenie 32zł za półlitrową puszkę.

No właśnie – puszkę. Rzemieślnicze piwo w takim opakowaniu z rąk polskich browarów jeszcze nie powstało i potrafi ono wywoływać zdziwienie na niektórych twarzach. W USA craftowe piwo w puszkach już dawno jest na porządku dziennym i osobiście nie widzę w tym nic złego. Ba! To doskonale, że dobre piwo zdobywa każdy segment rynku i nie zostawia na nic monopolu koncernom. Zwłaszcza że po przelaniu do szkła różnica między puszką a butelką nie istnieje.

A jak już przy puszce jesteśmy, to nie można nie przytoczyć słynnej już tezy jakoby Heady Toppera należało pić prosto z niej. Argument jest taki, że puszka rzekomo kumuluje aromaty, a po przelaniu do szkła szybko się one ulatniają. Poza tym twórcy chcą, aby było to zwykłe, pijalne piwo, którym każdy Amerykanin może uraczyć się w dowolnym momencie, a nie jakiś obiekt kultu. Cóż, obiektem kultu chcąc nie chcąc się stało, a argument z puszką kumulującą aromaty nie przekonał jeszcze w Polsce nikogo kogo znam, tak więc i ja pozwoliłem sobie wypić to piwo jak Bóg przykazał, czyli ze szkła.

Wystarczy zbaczania z tematu. Czas przejść do tego co interesuje nas najbardziej.

Focal Banger

Zacznijmy od Focal Bangera, zostawiając sobie najbardziej smakowity kąsek na koniec. Jest to piwo w stylu American India Pale Ale o nieznanym ekstrakcie i zawartości alkoholu 7%. Użyto tutaj dwóch odmian chmielu – kultowej Citry i odrobinę mniej kultowego, ale bardzo przeze mnie lubianego Mosaica.

Focal Banger

Kolor: Jasnozłoty, opalizujący.

Piana: Biała, dosyć obfita, dosyć gęsta, dosyć trwała. Opada do cienkiego kożucha oblepiając szkło.

Zapach: Mocno chmielowy. Przede wszystkim bardzo silne cytrusy wspierane przez lekkie nutki słodszych owoców (ananas, mango).

Smak: Średnio treściwe. Lekka podbudowa słodowa i wyraźny, bardzo świeży posmak chmielu, który tutaj oprócz dominujących w zapachu cytrusów wnosi też bardzo przyjemne nuty sosnowe i lekko trawiaste. To wszystko jednak już po krótkiej chwili przełamane jest dosyć wysoką, czystą i nieco pozostającą goryczką. Całość dosyć wytrawna.

Wysycenie: Średnie.

Jest to bardzo dobrze ułożone, pijalne, mocno goryczkowe AIPA z fenomenalnym posmakiem świeżego, amerykańskiego chmielu, co jest jego największą zaletą. Niektóre mocno chmielone piwa kilka dni po rozlewie nie smakują tak świeżo jak to po spędzeniu ponad 3 miesięcy w puszce, a pamiętać trzeba, że aromaty chmielowe ulatują z czasem.

Nie obraziłbym się za większy zapach owoców tropikalnych, zwłaszcza że z mojego doświadczenia Mosaic potrafi wprowadzać bardzo wyraźne mango. Tutaj coś tam się przewinęło, ale było tego niewiele.

Piwo zdecydowanie z górnej półki, choć nie jest to żaden święty Graal, za który warto by oddać ostatnie pieniądze. Polskim rzemieślnikom zdarzały się równie dobre wypusty i to za jedną czwartą ceny, którą trzeba zapłacić za Focal Bangera.

Heady Topper

No i gwiazda wieczoru. Heady Topper czyli Double American India Pale Ale, a więc piwo w podobnym stylu, ale w wersji ‚podwójnej’. Powinniśmy więc spodziewać się wyższego ekstraktu, poziomu alkoholu, goryczki i w zasadzie wszystkiego innego. Ekstrakt dalej pozostaje nieznany, zawartość alkoholu to 8%, a deklarowany poziom IBU przekracza 120. Tutaj użyto już aż siedmiu odmian chmielu, które niestety pozostają tajemnicą. Najlepsze piwo na świecie według BeerAdvocate. Trzecie najlepsze Double AIPA na świecie według RateBeera. Czy zasłużenie?

Heady Topper

Kolor: Ciemnozłoty, mętny.

Piana: Biała, dosyć obfita, dosyć gęsta, dosyć trwała. Opada do kożucha oblepiając szkło.

Zapach: Mocno chmielowy, bardzo świeży i intensywny. Cytrusy, grejpfrut, ananas, aromat świeżych chmielin.

Smak: Treściwe. Wyraźna podbudowa słodowa i mocny posmak chmielu. Cytrusowy, trawiasty, bardzo świeży podobnie jak w Focal Bangerze. Alkohol zupełnie niewyczuwalny. Goryczka średnio wysoka, żywiczno-grejpfrutowa, lekko pozostająca, ale bardzo przyjemna.

Wysycenie: Średnio niskie do średniego.

Fenomenalne Double AIPA. Treściwe, ale treściwość ta nie przekłada się na słodycz. Całość jest dosyć wytrawna a zarazem ekstremalnie pijalna. Balans jest tutaj znakomity. Wszystko ze sobą współgra. Słodowość stanowi idealne tło do chmielu, a ten objawia się bardzo świeżym, przyjemnym smakiem. Alkohol zupełnie niewyczuwalny, co przy 8% jest sporym sukcesem.

Najlepsze piwo na świecie? Bez przesady. Zresztą wybór najlepszego piwa bez podziału na style nie ma żadnego sensu. Najlepsze Imperial AIPA jakie piłem w życiu? Być może. Na pewno ścisła czołówka. Za to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to najbardziej pijalne Imperial IPA z jakim miałem do czynienia.

Słowem podsumowania

Oba piwa cechuje bardzo podobny profil smaku chmielowego, który jest przede wszystkim niezwykle świeży, nasuwający skojarzenia z chmielinami w gotującej się brzeczce. Jednak o ile Focal Banger jest po prostu bardzo przyzwoitym AIPA, tak Heady Topper to już prawie ideał z pewnością warty spróbowania. To co urzeka w nim najbardziej to doskonały balans i niezwykła pijalność przy stosunkowo wysokiej treściwości i zawartości alkoholu. „So drinkable, it’s scary” głosi napis na puszce pod czym podpisuję się obiema rękami.

Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować: