Mikkeller, U Alright?

Kolor: Ciemnosłomkowy, mętny.

Piana: Biała, średnio obfita, niezbyt gęsta, dosyć trwała. Utrzymuje się cienkim kożuchem minimalnie oblepiając szkło.

Zapach: Pierwsza myśl to – czy ja nie kupiłem przez pomyłkę jakiegoś IPA? Czysty aromat chmielowy, taki amerykańsko-brytyjski, głównie owoce tropikalne, cytrusy, trochę kwiatowości. Nie ma tu ani ‚belgian’ ani ‚sour’ ani ‚wild’.

Smak: Dosyć wytrawne. Tutaj już chmiele przyjmują trochę bardziej brytyjski charakter, ale dalej to one dominują smak. Minimalna podbudowa słodowa, lekka kwaskowatość i w zasadzie to wszystko. Finisz wytrawny ze średnią, lekko zalegającą i trochę apteczną goryczką.

Wysycenie: Średnie.

Ogółem: Pierwsze podejście do Mikkellera i zawód na całej linii. Jakaś tam minimalną kwaskowatośc jest, ale taką to można znaleźć i w stoucie. Żadnych bretów tutaj nie wyczuwam. Jakbym pił to piwo w ciemno to w życiu bym nie powiedział, że to jest sour/wild ale.

Data degustacji: 2014

Powrót do listy degustacji.