Mason, McStout

Kolor: Czarny, nieprzejrzysty.

Piana: Brązowa, obfita, gęsta, dosyć trwała, ale ostatecznie opada do dziurawego kożucha.

Zapach: Wyraźna wędzonka, dalej aromaty palone, głównie gorzka czekolada, popiół.

Smak: Średnio treściwe. Na pierwszy plan wychodzą nuty palone, podobnie jak w zapachu głównie o charakterze gorzkiej czekolady, popiołu. Co ciekawe pojawiają się też cytrusowo-żywiczne posmaki amerykańskich chmieli, których próżno było szukać w zapachu, a wędzonka dopiero gdzieś na trzecim planie za wyżej wymienionymi. Nie mniej wszystko łączy się w bardzo sympatyczną całość. Żytnia ‚lepkość’ na granicy autosugestii. Na koniec leciutka kwaskowatość, całkowicie w granicach normy i średnio niska (w porywach do średniej) goryczka.

Wysycenie: Średnio niskie.

Ogółem: Bardzo dobre. Ciekawy eksperyment. Jest wyraźna wędzonka, jest wszystko co powinien mieć typowy stout i co mnie zaskoczyło – chmiele nie zginęły w tym wszystkim. Jedyne co by można poprawić to może więcej tego żyta.

Data degustacji: 2014

Powrót do listy degustacji.