Birbant / AleBrowar, Kiss The Beast

Kolor: Bursztynowy, mętny.

Piana: Kremowa, obfita, gęsta, średnio trwała. Opada do obrączki.

Zapach: Wyraźne belgijskie estry mieszające się z lekkimi owocowymi akcentami amerykańskiego chmielu (cytrusy, melon, pomarańcza), choć tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. Do tego dosyć wyraźna, korzenna fenolowość. Jest też nutka kwaskowata i niestety dosyć wyraźna siarkowa. Całokształt zdecydowanie bardziej belgijski niż amerykański i nie jest jakoś specjalnie zachęcający.

Smak: Dosyć treściwe, choć sądząc po parametrach mogłoby być bardziej. Niezła podbudowa słodowa i smak odzwierciedlający zapach: głównie estrowy ze szczyptą chmielu i korzenną nutą fenolową, ale to wszystko szybko przykrywa wysoka i agresywna goryczka, o dosyć nieprzyjemnym, pestkowym profilu, mocno zalegająca. Alkohol prawie niewyczuwalny.

Wysycenie: Średnie.

Ogółem: Piwo całokształtem nie porywa, choć gorycz jest na naprawdę niezłym poziomie i można spróbować jako ciekawostkę. Ogólnie jak czytam niektóre opinie mam wrażenie, że pijemy inne piwo. Gorycz nie kontrująca słodowości, przykrywający wszystko alkohol? U mnie nic takiego nie ma.

Data degustacji: 2015

Powrót do listy degustacji.